Translate

poniedziałek, 10 marca 2014

Dama z pieskiem.

Jak tego słucham, to poprawia mi to humor. Nawet bardziej niż to słońce, które pojawia się od kilku dni. Niech będzie - czuć wiosnę i to dużymi krokami, ale nie zapeszajmy, bo wiemy, co działo się rok temu i we wcześniejszych latach.
Ale nie wiem, czy o tym chciałam pisać. Jeśli nie masz tematu, to zawsze zaczynasz zagajać o pogodzie. Strasznie się obijam na tym blogu. Czyżbym nie miała o czym pisać? - wręcz przeciwnie!
Tylko nie wiem, czy chcę się z niektórymi sprawami dzielić.
Jestem dobrej myśli. Czekam teraz na poważną decyzję, która odmieni po części moje życie. A co z tego wyniknie, to już nie ode mnie zależy, jak na razie, moja działka się skończyła.
Dobra kończę, bo w tym temacie, jednak już nie mam nic do napisania. Nie chce mi się pisać o sobie. Wyczerpałam temat.
Dobranoc.

poniedziałek, 17 lutego 2014

Królewna śmieszka musi się wyszumieć.



Wracając myślami do tego, co przeżywałam rok temu, gdzie byłam i jak się czułam. Bardzo wiele się zmieniło, choć minął tylko rok.
Byłam taka zakochana, że z szaleństwa zdolna byłam do wszystkiego.
Teraz już tak nie mam.
Nawet nie potrafię zrozumieć tego, jak zakochanie wpływa na drugiego człowieka  i jak oddziałuje na otoczenie.
Kompletna ślepota.
Jestem przekonana, że wtedy strasznie idealizowałam, co na dzień dzisiejszy otworzyło mi oczy na podobne sytuacje.
Choć mam trochę żal i tu nie wiem do kogo. Chyba do losu, który zblokował mnie tak, że nie potrafię odczuwać radości z bliskości z innym mężczyzną.
Jakoś nie potrafię uwierzyć teraz w to szaleństwo i wydają mi się oni wszyscy śmieszni.
Ale przecież jakiś czas temu, ja właśnie zachowywałam się tak samo.
Oczom i uszom nie wierzę!
To jest śmieszne.
Albo ja już jestem?
Sama nie wiem...
Miłość mnie śmieszy!
Jak jakiś mężczyzna mówi mi, że mu na mnie zależy, że za mną tęskni itepe itede.  - to wydaje mi się to tak dziwne, że mam ochotę uciec.
Ale nie uciekam, tylko zaczynam się śmiać.
A on opuszcza głowę i twierdzi, że nie mam serca i jestem okropna.
Zapewne.
Od jakiegoś czasu nie mam.
Od ostatniego. Zabił je we mnie.
Serce zabił, uczucia, emocje.

Jak mężczyzna mówi mi, że za mną szaleje i mnie uwielbia.
To ja go wyzywam od psychopatycznych psychopatów.
A może to właśnie on? - tylko ja, jestem  zblokowana, że nie potrafię mu okazać nawet sympatii.
Twierdzi, że się nim bawię.
Karma wraca.
"Sorry, taki mam klimat."
Wcześniej to ja za kimś biegałam, ktoś to zabił. teraz ja zabijam tych, którzy biegają za mną.
czy to się kiedyś skończy? - chyba nie.
To smutne, ale silniejsze ode mnie.
Jak ja mam uwierzyć kolejnemu, że on naprawdę mówi prawdę?
nie wiem, czy chce mi się od nowa z kimś spotykać, od nowa, od nowa, od nowa...
Przykro mi, że po raz kolejny zostanie przeze mnie odrzucony, ale to tylko lepiej dla nich.
Ja się czuję osaczona, nagabywana. A to nie o to chodzi.

Poza tym, jak dorosły mężczyzna mi się oświadcza, to jak ja mam się zachować?
oczywiście, że nie przyjęłam.
Ja się muszę WYSZUMIEĆ.

"Miłość niejed­nokrot­nie przyrówny­wano do cho­roby. Na­leży do­dać dla ścisłości, że jest to cho­roba, pod­czas której chorzy zaz­wyczaj kładą się do łóżka. " M.S.



pozdrawiam moje ideały!

wtorek, 21 stycznia 2014

Into.


Euforia!

zaczęłam kochać siebie. Nic lepszego mi się nie mogło przydarzyć.
po roku ciężkiej tułaczki, odnalazłam siebie. Jestem szczęśliwa sama ze sobą. Tak bardzo chciałam wspierać się inną osobą, ale co się okazało, ubiegły rok pokazał mi, że ja naprawdę nikogo nie potrzebuję. Dlatego teraz jestem taka szczęśliwa.
W końcu udało mi się to osiągnąć. Realizować krok po kroku siebie i to o czym naprawdę marzyłam. Jednak mogę wszystko, musiałam tylko w to uwierzyć.
W siebie, uwierzyć.
To dzięki też rozmowie z ludźmi, którzy wpłynęli na mnie i dzięki którym dostrzegłam, że mam dużo do pokazania światu.
Zaczynam dzielić się  tymi pozytywnymi wibracjami i talentami, które posiadam.
OCZYWIŚCIE - POSIADAM!
Odkryłam je.
Można.
Nie mogę w to uwierzyć.
Jak wrócę pamięcią do tego, co przytrafiło mi się rok temu, jaka byłam naiwna ( i pewnie nie raz będę)
najważniejsze, że wyciągnęłam wnioski, wreszcie.
Trwało to długo i jeszcze trwa, ale jestem na dobrej drodze.
Życie w zgodzie ze samym sobą i z otoczeniem.
Poznałam przez ten czas wielu różnych ludzi. I Ci obcy, dopiero poznani, pozwolili mi zobaczyć siebie z innej strony.
Zaakceptowali mnie, a ja siebie, taką jaką jestem.
Nie mam ochoty się zmieniać dla kogoś.
I ta euforia nie wynika z "jakiejś" tam miłości. Wręcz przeciwnie.
Nie jest mi to do szczęścia potrzebne, zupełnie.
Akceptacja siebie to droga do szczęścia.

Polecam.

piątek, 3 stycznia 2014

Inaczej niż w rajuuuu


Na początku wjadę z tym:


czuję się jak ten koleś.
lalalala
ale wjechałam w nowy rok!!!

dziękuję, że skończył się ten beznadziejny 2013 rok!
Koniec kur** * z narzekaniem.
Ja naprawdę teraz czuję się zadowolona z życia.
Wiem, że to dziwne, ale kurna, jest coraz lepiej.
Nie piszę więcej, żeby nie zapeszać.

To jest mój czaaaas, o taak, o taak, o taaak!

wszystkiego dobrego i pozytywnych wibracji ludziska!:)

poniedziałek, 23 grudnia 2013

czujesz to?


Czujesz to kur***?
święta...
zaczęłam od gotowania bigosu. Otworzyłam wino, żeby podlać. Mama mówi, że lepiej wtedy smakuje. To prawda.  Podlałam, ale nie bigos, tylko siebie i tak codziennie.
Ha!
Po trzeciej butelce, udało się trochę dolać do bigosu.
Wino, drinki, jaranie.
Jutro wigilia.
Ja to tam nie obchodzę świąt.
Tylko PASTERKI.
Wtedy jest już spokojniej, szał mija, w domu cisza. Przychodzą  znajomi, otwieramy wódkę, wina i inne takie. 
Po co tyle spiny, na kilka godzin? czy nie może być tak, jak na "pasterce"?
a może to tylko u mnie w domu tak jest. Odpowiadam tylko za siebie.
Nie generalizuję!
Cóż. Dziś postanowiłam zrobić sobie dzień relaksu.
Ps. posprzątałam tylko swój pokój i  łazienkę.
Łazienka musi być na glanc, to drugie miejsce po sypialni, w którym spędzam najwięcej czasu.
Tam jestem sama, relaksuję się.
Godzinami siedzę w wannie, peelingi, maseczki, jaram lolka i usypiam. Dziś zrobiłam podobnie.
Co prawda nie usnęłam, ale te wszystkie zabiegi, tak na mnie podziałały, ze nie musiałam palić.
Otworzę tylko wino. Lubię wieczorem, przed snem, napić się lampki.
 Na zdrowie, serce etc etc.
Dobra, dość tego pierdolenia.
Wolę pisać wiersze. Nigdy nie wiesz o co ci konkretnie chodzi i dlaczego jesteś takim grafomanem.

Odpowiem: - "to silniejsze ode mnie"

Dobranoc.

wtorek, 17 grudnia 2013

Nikt


Szepczę,
drżę w Twoich ramionach.

Spadające gwiazdy,
umieram.

Szepczę i powiem ci,
że boję się.

Umieram szepcząc
 w Twoich ramionach.

Obudź mnie.
Szepnij i opowiedz o tych gwiazdach.

Utul mnie i powiedz
jak bardzo się boisz.

Nikt tak pięknie nie powie
jak bardzo się boisz gwiazd.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Kominek

Nauczę cię życia.
Tak! Nauczę.

Kto by pomyślał, że to może wydawać się takie proste.
Nauczę cię, życia...

Powiedział: raz, drugi.
Uczył, nauczał.
Narzucał.

Sam siebie naucz!
Kolego. Dlaczego?

Robię kanapki na opak, sprzątam jak chłopak.

Naucz mnie życia!
Sam siebie nie nauczył. 

Jestem jak koń arabski, którego ciężko okiełznać.
Nie trać czasu.

Naucz kogoś innego. 


Szukaj na tym blogu